Trenerzy
Jesteśmy po to, aby Ci pomóc!
Oferujemy indywidualne podejście treningowe dopasowane do swoich potrzeb.
Dominik
Moja przygoda ze sportem zaczęła się zupełnie przypadkiem i… na pewno nie od biegania. Na WF-ie byłem raczej tym, którego stawiało się na bramce, bo „gdzieś musi stać”. Sport nie był moją mocną stroną i długo nie widziałem w nim nic dla siebie.
Wszystko zmieniło się, gdy sąsiad wyciągnął mnie na rower. Najpierw krótkie trasy, potem coraz dłuższe. Bez planów, bez presji, po prostu dla przyjemności. Później pojawiła się szosa, pierwsze starty w sztafecie triathlonowej i… w końcu bieganie, które długo uważałem za coś kompletnie nie dla mnie.
Mój pierwszy bieg na 5 km skończyłem w około 28 minut, ledwo łapiąc oddech. Patrzyłem wtedy na ludzi kończących 10 km z uśmiechem i pomyślałem jedno: to nie bieganie jest problemem. Problemem jest to, że nie wiem, jak trenować.
Przez długi czas biegałem bez planu, bez regeneracji, bez wiedzy. Dopiero współpraca z trenerem pokazała mi, czym naprawdę jest mądry trening. W 2019 roku przebiegłem swój pierwszy maraton, a ten moment zmienił wszystko. Uwierzyłem, że granice są dużo dalej, niż nam się wydaje.
Potem przyszły biegi ultra i akcje charytatywne, w których bieganie zaczęło mieć sens większy niż czas czy wynik. I wtedy pojawiła się myśl: skoro ktoś pomógł mnie, może ja mogę pomóc innym.
Tak powstał DominTeam i później grupa „Bieganie zmienia życie :-)” – miejsce dla tych, którzy zaczynają i potrzebują wsparcia, a nie oceniania. Dziś to moja codzienność: praca z ludźmi, którzy często zaczynają dokładnie tam, gdzie kiedyś byłem ja.
Bo wierzę w jedno: trening jest dla człowieka, nie człowiek dla treningu.
Moje życiówki:
5 km – 20:55
10 km – 43:47
Półmaraton – 1:36:43
Maraton – 3:38:57
Najdłuższy bieg – 172 km
Wszystko zmieniło się, gdy sąsiad wyciągnął mnie na rower. Najpierw krótkie trasy, potem coraz dłuższe. Bez planów, bez presji, po prostu dla przyjemności. Później pojawiła się szosa, pierwsze starty w sztafecie triathlonowej i… w końcu bieganie, które długo uważałem za coś kompletnie nie dla mnie.
Mój pierwszy bieg na 5 km skończyłem w około 28 minut, ledwo łapiąc oddech. Patrzyłem wtedy na ludzi kończących 10 km z uśmiechem i pomyślałem jedno: to nie bieganie jest problemem. Problemem jest to, że nie wiem, jak trenować.
Przez długi czas biegałem bez planu, bez regeneracji, bez wiedzy. Dopiero współpraca z trenerem pokazała mi, czym naprawdę jest mądry trening. W 2019 roku przebiegłem swój pierwszy maraton, a ten moment zmienił wszystko. Uwierzyłem, że granice są dużo dalej, niż nam się wydaje.
Potem przyszły biegi ultra i akcje charytatywne, w których bieganie zaczęło mieć sens większy niż czas czy wynik. I wtedy pojawiła się myśl: skoro ktoś pomógł mnie, może ja mogę pomóc innym.
Tak powstał DominTeam i później grupa „Bieganie zmienia życie :-)” – miejsce dla tych, którzy zaczynają i potrzebują wsparcia, a nie oceniania. Dziś to moja codzienność: praca z ludźmi, którzy często zaczynają dokładnie tam, gdzie kiedyś byłem ja.
Bo wierzę w jedno: trening jest dla człowieka, nie człowiek dla treningu.
Moje życiówki:
5 km – 20:55
10 km – 43:47
Półmaraton – 1:36:43
Maraton – 3:38:57
Najdłuższy bieg – 172 km
Kontakt
Tel. 609 054 763
Marcin
Już w szkole podstawowej i gimnazjum lubiłem biegać.
Osiągałem dobre czasy, jeździłem na zawody i zdarzało się przywozić medale. Pojawiła się nawet propozycja biegania w klubie, ale wtedy się na to nie zdecydowałem.
W szkole średniej, a potem przez dłuższy czas po niej, bieganie zeszło na dalszy plan.
Pojawiły się inne priorytety i szczerze mówiąc w ogóle nie myślałem o bieganiu jako o pasji czy czymś, co zostanie ze mną na dłużej.
Do biegania wróciłem po namowie Dominika Wolffa, który akurat zaczynał swoją przygodę z bieganiem. Te powroty na początku były dość chaotyczne. Za każdym razem po krótkim czasie pojawiał się ból kolana, przez co odpuszczałem i znowu odkładałem bieganie na bok.
Za każdym razem, gdy widziałem się z Dominikiem, słyszałem: „Rusz w końcu te cztery litery, bo masz potencjał.”
W końcu zaproponował mi współpracę z trenerem online, który miał pomóc mi wrócić do biegania i pozbyć się bólu kolana.
Zdecydowałem się i właśnie od tamtego momentu bieganie zaczęło się u mnie na dobre.
Od tamtej pory biegam nieprzerwanie od około 4,5 roku, choć początki wcale nie były łatwe. Ciągle pojawiający się ból kolana regularnie przypominał o sobie, zmuszał do krótkich przerw bądź zmian w planie treningowym. Ale postanowiłem walczyć💪
Kontuzja długo nie dawała mi spokoju. Nie każdy trening kończył się bólem, ale zdarzały się takie, po których kolano mocno dawało o sobie znać. Trzymałem się planu, choć niekiedy trzeba było delikatnie go modyfikować ze względu na ból. Zaczynałem klasycznie od startów na 5 i 10 km, ale szybko zrozumiałem, że krótkie dystanse mnie nie jarają. Coraz bardziej ciągnęło mnie w stronę dłuższych wyzwań. Po podjęciu współpracy z trenerem od razu zapisałem się też do fizjoterapeuty, który szybko postawił diagnozę: ITBS. Z tym problemem zmagałem się prawie dwa lata.
Od tego momentu wiele się zmieniło. Zacząłem działać: wzmacnianie, rozciąganie, rolowanie — bez drogi na skróty. Wiedzę w dużej mierze czerpałem sam, głównie z internetu, testując różne rozwiązania na sobie. Wzmacniałem to, co było słabe, i wszystko dookoła, a ból z czasem odpuścił nie „samo z siebie”, tylko dzięki ciężkiej, żmudnej pracy. To stało się moją rutyną. Dziś biegam bez tego problemu. I właśnie to podejście — słuchanie organizmu, reagowanie i praca u podstaw — dziś przekazuję dalej moim podopiecznym😉
Moje najlepsze wyniki:
5km-17:06
10km-35:54
HM-1:16:54
M-2:50:09
Osiągałem dobre czasy, jeździłem na zawody i zdarzało się przywozić medale. Pojawiła się nawet propozycja biegania w klubie, ale wtedy się na to nie zdecydowałem.
W szkole średniej, a potem przez dłuższy czas po niej, bieganie zeszło na dalszy plan.
Pojawiły się inne priorytety i szczerze mówiąc w ogóle nie myślałem o bieganiu jako o pasji czy czymś, co zostanie ze mną na dłużej.
Do biegania wróciłem po namowie Dominika Wolffa, który akurat zaczynał swoją przygodę z bieganiem. Te powroty na początku były dość chaotyczne. Za każdym razem po krótkim czasie pojawiał się ból kolana, przez co odpuszczałem i znowu odkładałem bieganie na bok.
Za każdym razem, gdy widziałem się z Dominikiem, słyszałem: „Rusz w końcu te cztery litery, bo masz potencjał.”
W końcu zaproponował mi współpracę z trenerem online, który miał pomóc mi wrócić do biegania i pozbyć się bólu kolana.
Zdecydowałem się i właśnie od tamtego momentu bieganie zaczęło się u mnie na dobre.
Od tamtej pory biegam nieprzerwanie od około 4,5 roku, choć początki wcale nie były łatwe. Ciągle pojawiający się ból kolana regularnie przypominał o sobie, zmuszał do krótkich przerw bądź zmian w planie treningowym. Ale postanowiłem walczyć💪
Kontuzja długo nie dawała mi spokoju. Nie każdy trening kończył się bólem, ale zdarzały się takie, po których kolano mocno dawało o sobie znać. Trzymałem się planu, choć niekiedy trzeba było delikatnie go modyfikować ze względu na ból. Zaczynałem klasycznie od startów na 5 i 10 km, ale szybko zrozumiałem, że krótkie dystanse mnie nie jarają. Coraz bardziej ciągnęło mnie w stronę dłuższych wyzwań. Po podjęciu współpracy z trenerem od razu zapisałem się też do fizjoterapeuty, który szybko postawił diagnozę: ITBS. Z tym problemem zmagałem się prawie dwa lata.
Od tego momentu wiele się zmieniło. Zacząłem działać: wzmacnianie, rozciąganie, rolowanie — bez drogi na skróty. Wiedzę w dużej mierze czerpałem sam, głównie z internetu, testując różne rozwiązania na sobie. Wzmacniałem to, co było słabe, i wszystko dookoła, a ból z czasem odpuścił nie „samo z siebie”, tylko dzięki ciężkiej, żmudnej pracy. To stało się moją rutyną. Dziś biegam bez tego problemu. I właśnie to podejście — słuchanie organizmu, reagowanie i praca u podstaw — dziś przekazuję dalej moim podopiecznym😉
Moje najlepsze wyniki:
5km-17:06
10km-35:54
HM-1:16:54
M-2:50:09
Kontakt
Tel. 697 228 690
